Ciąża to nie tylko piękny brzuszek, aplikacje ciążowe i tak dalej

Dziś przychodzę do Was z wpisem, przed którym długo się wzbraniałam. Dlaczego? Sama nie wiem… Chyba wzięło się to stąd, że wśród grona ciężarnych słyszy się wiele nieszczerych opinii na temat ciąży. Nawet temat porodu jest opisywany słodko, mimo, że prawda jest całkiem inna. Przyznam szczerze, że wkurza mnie to, ponieważ ja osobiście szukam sama kobiet, które w sposób szczery do bólu wypowiadają się na temat ciąży, dolegliwości i porodu a nie koloryzują– to nie jest nikomu potrzebne. Lepiej poznać prawdę, która czasami jest brutalna i przerażająca, ale jednak zawsze lepsza będzie prawda.

Obecnie jestem w połowie 7 miesiąca ciąży i muszę przyznać z ręką na sercu, że 95% procent tego czasu znoszę dobrze. Nie borykam się z jakimiś większymi dolegliwościami. Czasami wyskakują nam jakieś drobne komplikacje, ale szybko je rozwiązujemy z pomocą pani doktor. Pozostaje te 5%, w których nie będę ukrywać marudzę, narzekam, potrafię popłakać się bez powodu lub po prostu leżeć nakryta po czubek głowy i myśleć.

Pisząc teraz ten wpis dla Was, nasunęła mi się odpowiedź na pytanie, dlaczego tak długo wzbraniałam się przed tym wpisem – interpretowałam to chyba wcześniej, jako takie stękanie, narzekanie i marudzenie, którego nie lubię u innych, ale z drugiej strony przez to, co zastałam w internecie rzuciłam się w ten wir słodko pierdzący. Na szczęście zrozumiałam, że skoro sama szukam szczerych opinii i zdań to sama muszę też dać coś od siebie, ponieważ jest to potrzebne.

Ciąża to nie tylko sama radość, „fajerwerki”, słodka tęcza, baby shower, sesje zdjęciowe, zakupy, wicie gniazdka, aplikacje ciążowe, głaskanie po brzuszku i te wszystkie och i achy. Tak jak napisałam wcześniej mam to szczęście, że moja ciąża jest prawie, że idealna i malutka jest zdrowa a to jest dla mnie najważniejsze.

Jednak ciąża poza tą słodką otoczką to również kawał ciężkiego chleba i mimo wszystko trzeba o tym mówić, że to jest również trudny okres. Możemy w tym czasie czuć się źle fizycznie, ale i również psychicznie. Każda z nas może już chcieć urodzić i odzyskać swoje ciało, możemy się sobie jak najbardziej nie podobać takie wielkie i mamy w pełni do tego prawo. To ani trochę nie oznacza, że my w tej ciąży w ogóle nie chcemy być, że nie jesteśmy wdzięczne i szczęśliwe, że nie doceniamy tego, co dostałyśmy od losu.

Z własnego doświadczenia widzę jak czasami mój partner na mnie patrzy i jak mu się śmiać chce, kiedy narzekam lub panikuję. Jednak prawda jest taka, że on połowy z tego nawet ze mną nie dzieli. To ja znoszę wszystkie badania, wizyty, siniaki po pobraniach, kopniaki naszej córki, (które umówmy się nie zawsze są przyjemne i słodkie), to ja wstaje w nocy na kilka kropelek siusiu, to ja borykam się czasami z bezsennością, ale przede wszystkim to ja w 100% na ten moment jestem odpowiedzialna za tą małą istotkę. Każda, ale to każda wizyta dla mnie to ogromny stres. Raz na trzy lub cztery tygodnie widzę się z małą podczas badania i dopiero wtedy słyszę, co u niej i jak się rozwija. Resztę dni się zastanawiam czy wszystko z nią okey i czy nic się nie dzieje z nią.

Dlatego ja osobiście wolę już być po porodzie i mieć ją obok siebie, ponieważ wiem, że będę ciut spokojniejsza, choć wiem również, że moje prawdziwe zmartwienia i troski dopiero się zaczną, ale już nie będę z tym sama tylko i wyłącznie – będzie ze mną również mój partner. On wspiera mnie oczywiście i teraz, jednak w wielu sytuacjach jest po prostu bezsilny i nie może nic zrobić i ja to doskonale rozumiem.

Oczywiście zapewne będę tęskniła za brzuszkiem, bo jednak do niego będzie ogromny sentyment we wspomnieniach. Człowiek ostatecznie zapamiętuje te dobre chwile i ogólnie o to chodzi w życiu, jednak nie zapominajmy czasami podzielić się szczerą opinią z drugą osobą 🙂 I pamiętajmy kobietki o jednym – jesteśmy superbohaterkami, mamy w sobie ogromną siłę, która jest w stanie pokonać wiele przeciwności i z ogromnej miłości mimo bólu jesteśmy w stanie na świat wydać nowe życie i mimo czasami chwil słabości pamiętajmy o tym i niech to będzie naszą motywacją 🙂 Przypominam też, że każda kobieta ma prawo do marudzenia, w końcu taka nasza natura! 🙂

 

Tyle ode mnie na dziś 🙂

Buziaki! :*

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *