Jedna z wielu pasji

Hej kochani!

Przyszedł czas na post, w którym opowiem Wam o jednej z wielu moich pasji – modelingu. Na opowieść o innych zainteresowaniach przeznaczę inne wpisy w przyszłości. Zaczęło się niewinnie i dość dawno:

Kilkanaście lat wstecz…

Zdjęcia kochałam już od małego. Uwielbiałam pozować, jako kilkuletnia dziewczynka przed lustrem ćwiczyłam optymalne uśmiechy, ustawienie rąk czy mimikę twarzy. W późniejszym czasie, kiedy nastała era portali społecznościowych dołączyłam do tej fali i założyłam kilka kont. Niektóre z nich prowadzę aktywnie do dziś. Nie pamiętam dokładnie, kiedy odbyła się moja pierwsza poważna sesja fotograficzna, doskonale pamiętam natomiast, że spotkałam się wtedy z wieloma ciepłymi i pozytywnymi słowami. Mnie sesje przede wszystkim sprawiały zwyczajnie dużo radości i tak jest do dnia dzisiejszego.

Kilka lat wstecz…

Czas na sesje z prawdziwego zdarzenia nadszedł mniej więcej w okresie gimnazjum, kiedy to byłam zapraszana jako modelka na sesje między innymi kółka fotograficznego, ale przede wszystkim po założeniu konta na portalu pośredniczącym w relacjach między modelami / modelkami a fotografami – maxmodels.pl. Po uzupełnieniu profilu w podstawowe informacje i zdjęcia systematycznie zaczęły napływać oferty sesji, jedne bardzo interesujące, a inne na pierwszy rzut oka nie warte uwagi, do wszystkich podchodziłam jednak cierpliwie i starałam się zrozumieć koncepcję fotografa. Uważam, że każdy, nawet najmniejszy krok w jakimś stopniu popycha nas do przodu i przybliża do zrealizowania założonego celu.

Na jakiej zasadzie działa maxmodels?

Z mojej perspektywy wystarczyło założyć konto, nawiązywanie kontaktu leży zazwyczaj po stronie fotografa, któremu pasujemy do wizji projektu, lub który szuka po prostu okazji do podszkolenia swojego warsztatu fotograficznego. Znalezienie modelki umożliwia zaawansowane narzędzia do wyszukiwania, można w nim zaznaczyć między innymi: czy poszukujemy modela czy modelki, w jakim wieku, w jakim przedziale wzrostu, konkretny przedział poszczególnych wymiarów jak talia czy biodra, a nawet zakres w jakim modelka będzie pozowała. Znaczna większość ofert to TFP – Time for Portfolio, co przetłumaczyć można dość sztywno, jako „czas za portfolio”, a inaczej mówiąc jest to po prostu sesja, w której modelka w zamian za pozowanie otrzymuje zdjęcia, przy okazji powiększając portfolio swoje i fotografa.

Pasja czy źródło utrzymania?

Nie traktuję sesji w których biorę udział jako źródła zarobku, co więcej – tylko raz zdarzyło mi się wziąć udział w płatnej sesji. Nie traktuję również modelingu jako możliwości do wybicia się czy zdobycia „sławy”. Jest to po prostu pasja. Każdy z nas ma coś, co uwielbia robić, co robi z wielką radością i przynosi mu to wiele szczęścia. Właśnie tak mam z pozowaniem.

Czy aparat stresuje?

Moja praca z obiektywem cały czas progresuje, a ja z każdą odbytą sesją robię się przed nim bardziej swobodna, otwarta – co na początku wbrew pozorom nie jest łatwe. Wyobraźcie sobie proszę (osoby, które nie miały jeszcze okazji wziąć udziału w sesji), że stajecie w (zazwyczaj) nieznanym miejscu i nowym (nie zawsze dobrze dopasowanym stroju) przed obcym człowiekiem, który oczekuje otwarcia się i okazania wybranych emocji. Nie zawsze jest dzień, w którym potrafię być przekonująco wściekła czy krzyczeć na cały głos, bo zwyczajnie mój humor w danej chwili jest zgoła odmienny. Zdarza się, że pojawiają się pewne blokady, wynika to z tego, że zdjęcia łączą się z pokazywaniem wspomnianych wcześniej emocji. Jednak z każdą nową sesją nabieram cennych doświadczeń, poznaje nowych ludzi, ale przede wszystkim wiele się uczę.

 

Pragnę podzielić się z Wami moimi perełkami z paru sesji:) A jaki jest Wasz stosunek do pozowania, może jakieś przygody?

 

Jedna z wielu pasji
Jedna z wielu pasji
Jedna z wielu pasji
Jedna z wielu pasji

 

Jedna z wielu pasji
Jedna z wielu pasji