Mój wybór laktatora

Dziś przychodzę na bloga z bardzo ważnym tematem, szczególnie dla przyszłych mam – mianowicie karmienie piersią, wybór laktatora i tych wszystkich bajerów. W końcu każda przyszła mama liczy się z tym, że pierwsze tygodnie karmienia wymagają od nas szybkiego przystosowania się do nowej sytuacji. Chwilami możemy nawet czuć się przytłoczone częstym karmieniem, które ma na celu rozwinięcie laktacji, ale może być dla nas po prostu męczące. Dlatego wtedy przede wszystkim warto uzbroić się w cierpliwość, ponieważ to się ustabilizuje po pierwszym miesiącu, a po drugie warto skorzystać z laktatora, który w tym okresie ma być naszym przyjacielem, a nie wrogiem.

Nic nie może się równać z Twoim pokarmem z piersi dosłownie nic. Jednak my przyszłe mamusie musimy pamiętać o tym, że nie zawsze będziemy w stanie nakarmić nasze maleństwo samodzielnie. Macierzyństwo to cudowna przygoda, ale nam również się coś należy. Dlatego czasami będziemy chciały wyskoczyć na przykład do fryzjera, z koleżanką na kawę lub po prostu na małe zakupy spożywcze między ludzi i to właśnie wtedy powinnyśmy sięgnąć po laktator. On nie tylko przynosi ulgę podczas odciągania, kiedy pojawia się nawał pokarmu, ale również dzięki niemu możemy przygotować zapasy mleka i wtedy ze spokojną głową móc po prostu wyjść.

 

Jaki laktator wybrać?

Na rynku aż roi się od przeróżnych ofert laktatorów. My przyszłe mamy jesteśmy nimi często wygłupione i nie wiemy, na jaki się zdecydować, ponieważ poza różnicą cenową każdy z nich różni się liczbą poziomów stymulacji, liczbą poziomów odciągania, każdy z nich ma różny czas pracy, ładowania. Tych zmiennych jest bardzo wiele, a głowa przy nich robi się wręcz mała. Jedno jest pewna każda nowoczesna mama wybierze laktator elektryczny. Laktator manualny bywa męczący, a elektryczny ułatwi nam proces odciągania pokarmu i będzie to dla nas po prostu przyjemniejsze.

 

Laktator z firmy Neno

Ja posiadam laktator z firmy Neno Camino. Jest to elektryczny, trójfazowy, podwójny a co najważniejsze bezprzewodowy laktator. Dla mnie jednym z ważnych czynników było to, aby był on bezprzewodowy, ponieważ to mi zapewni komfort przemieszczania się. Dodatkowo przekonała mnie jego cicha praca i to, że baterię pozwalają aż na 2 godziny pracy bez ładowania – dla mnie przyszłej mamy, która studiuje i pracuje to ważne, ponieważ mogę w każdym momencie wziąć go ze sobą na przykład na zajęcia i między nimi w toalecie odciągnąć pokarm bez problemu.

Mój wybór laktatora
Mój wybór laktatora

 

Zapakowanie laktatora moim zdaniem jest godne pochwały. Całość jest zapakowana w pudełku zamykanym na magnes, dzięki temu laktator łatwiej utrzymać w czystości. Po otwarciu poza laktatorem i częściami znajdziemy woreczek welwetowy, w który możemy zapakować sobie ten laktator na przykład na podróż.

Mój wybór laktatora
Mój wybór laktatora

 

Higiena laktatora

Używając laktatora zużywamy pewne części i mimo odpowiedniej i prawidłowej higieny warto zainwestować również w części wymienne niektórych jego elementów. Elementy te znajdziemy na stronie Neno w zakładce akcesoria do laktatorów.

Mój wybór laktatora
Mój wybór laktatora

 

Jak przechować odciągnięty pokarm?

No właśnie ja tu piszę o jakimiś odciąganiu i robieniu zapasów, ale jak to przechować? Firma Neno oferuje specjalne woreczki z adapterem, które bez problemu można zamrozić z odciągniętym mlekiem i dzięki nim robienie zapasów mleka na takie wyjścia staje się prostsze.

Woreczki mają wbudowany konektor, który pasuje idealnie do wszystkich laktatorów z Neno. Dzięki temu możemy szybko i higieniczne odprowadzić pokarm do woreczka nie martwiąc się o to, że podczas przelewania dostaną się jakieś bakterie. Woreczki są bardzo sterylne, dzięki czemu my mamuśki możemy być spokojne, o jakość pokarmu.

Mój wybór laktatora
Mój wybór laktatora

 

 

Każda z mam chce jak najlepiej dla swojego maluszka, ale w tym wszystkim nie zapominajmy o sobie i pamiętajmy o tym, że nam czasami również należy się chwila tylko dla siebie i nie musimy się uwijać po łokcie 24 godziny na dobę. Jak tylko możemy to ułatwiajmy sobie to macierzyństwo i dbajmy o swój relaks pamiętając, że spięta mama to spięty maluch 🙂

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *