Profilaktyka nie tylko na święta + wywiad

Dziś Mikołajki, a to poza faktem znalezienia w butach, kilku słodyczy oznacza, że wielkimi krokami zbliżają się święta. Przynajmniej dla mnie święta to rodzinny czas, spędzamy go wspólnie, odwiedzamy dalszą rodzinę, jest wreszcie czas na porozmawianie bez pośpiechu. Warto jednak pamiętać, że nic nie jest dane nam raz na zawsze, dlatego doceńmy wszystkich bliskich, którzy są z nami. Jak dobrze wiemy mamy bardzo duży wpływ na to ile czasu spędzimy z bliskimi, odpowiednia dieta, sport czy brak stresu to czynniki, które bez wątpienia wpływają na zdrowie i długość życia. Niestety czasami pojawiają się choroby, które są od nas mniej zależne, bo spowodowane na przykład aspektami genetycznymi. W tym przypadku najlepsze co możemy zrobić to badać się, aby taką chorobę wykryć na jak najwcześniejszym etapie. Da nam to zdecydowanie większe szanse jej wyleczenia. Poruszam ten temat  nie bez powodu, niedawno bowiem bliska mi osoba dowiedziała się o raku szyjki macicy, w związku z tym postanowiłam przybliżyć Wam temat z perspektywy osoby dotkniętej tą chorobą, przeprowadzając krótki wywiad. Może dzięki niemu chociaż część z Was przekona się do sprawdzania stanu swojego zdrowia.

 

1) Jak zaczęła się objawiać choroba? Twoje samopoczucie się mocno zmieniło, czy w ogóle nic nie czułaś?

Objawy były takie, że chudłam i tyłam na zmianę. Często było mi słabo. Nie raz odczuwałam też ból podbrzusza czy dyskomfort w czasie seksu.

 

2) Jak dowiedziałaś się  o chorobie?

Każdego roku staram się robić cytologie, która jednak konsekwentnie nic nie wykazywała.

Zbliżała się moja 3. rocznica ślubu i maź sprawił mi prezent – badanie u prywatnego ginekologa.

Pani ginekolog (rewelacyjna babka) przy okazji kontroli zrobiła mi usg piersi. O złym wyniku cytologii dowiedziałam się trochę więcej niż po 2 tyg. ponieważ byłam w szpitalu z powodu zapalenia opon mózgowych. Wyszłam ze szpitala i dwa dni później zadzwonił telefon, którego się bałam. Dowiedziałam się, że z powodu złych wyników mam się wstawić u Pani doktor.

Całą drogę szłam z mężem i płakałam „czemu ja, czemu”.

Po miesiącu trafiłam do szpitala, tam pobrano mi materiał do biopsji, do badan dna, genetycznych i na wirusa hpv.

Kolejny telefon o godz. 13.35 „Dzień dobry, oddział gin 4, Pani Agnieszko, przykro mi bardzo, ma pani złe wyniki, proszę przyjechać na oddział”

 

3) Jak radzisz sobie z chorobą?

Koszmar, płacz, śmiech, niedowierzanie…

Jadę ustalić dalsze kroki. Kiedy chemia i inne badania, o których do tej pory nie miałam pojęcia.

 

4) Jakiej rady byś udzieliła osobie, która zastanawia się nad badaniem?

Rada jest tylko jedna: badajcie się, wcześnie wykryty rak jest uleczalny, rak szyjki macicy to cichy zabójca.

 

5) Czy w tej chorobie wskazana jest aktywność fizyczna?

Aktywność fizyczna hmmm, nie ma na to sil w przypadku mojej osoby, ale jestem młoda mam 34 lata, dwójkę małych dzieci, wiec mimo bólu i złego stanu wstaje i walczę.

 

6) Jak wygląda walka z tą chorobą? Wystarczy sama chemia, czy trzeba wprowadzić odpowiednią dietę?

Zależy od stopnia, nieraz wystarczy usunąć chore narządy, a u mnie mowa o chemii. Do końca nie rozumiem tych rzeczy bo nie myślałam, ze w tym wieku będę walczyła.

Co do diety – każdy uważa inaczej, ja niestety mam kompletny brak apetytu, pół suchej bułki na cały dzień jest sukcesem.. o ile nie zwymiotuję tego.

Dużo warzyw owoców należy jeść, super jest herbata z pokrzyw.

U mnie jest to trochę inaczej, bo od 3 lat zmagam się z silna niedokrwistością, wiec muszę jeść dużo produktów z żelazem.

 

7) Jak często trzeba pojawiać się w szpitalu na badaniach?

Każdy przypadek jest inny, u mnie idzie ekspresowo. Teraz zależy jaką chemię mi podadzą i jak na nią zareaguję.

Ale jak wygram to i tak do końca będzie strach, bo może w każdej chwili być nawrót.

Ja mojego kolegę nazwalam Alff, przynajmniej wiem z kim walczę. Pandora, która musi stać się znowu zwariowaną blond kobietą.

Wsparcie rodziny i przyjaciół jest mega ważne. W tym czasie, kiedy dowiedziałam się o chorobie bliska mi osoba czekała za wynikiem cytologii. Był to ciężyli okres dla mnie. Teraz moja córcia ma 3 latka a ja żyję w obawie żeby nie dostała tego samego po mnie w genach.

Kobiety proszę was o jedno – badajcie się!

 

Jeśli macie jakieś pytania do naszej rozmówczyni zadawajcie je śmiało w komentarzach, na pewno odpowie. I pamiętajcie – w głównej mierze od nas zależy ile czeka nas jeszcze wspólnych świąt.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *