Syndrom Kasandry

Kiedy byłam małą dziewczynką to mama zawsze mi powtarzała, abym czytała dużo książek, ponieważ one rozwijają moją wyobraźnię, kreatywność i uczą ortografii oraz interpunkcji. Po latach zgadzam się z mamą, ale uważam, że książki bardzo wiele nas uczą, oczywiście pod warunkiem, że są to jakieś wartościowe książki, a nie tandetne romansidła 😀 Osobiście nic nie mam do romansideł, sama czasami po nie sięgam, ale od jakiegoś czasu przestawiłam się na książki, które mogą coś wnieść do mojego życia. Poza tematyką ciążową, która jest mi ostatnio bardzo bliska czytam również wiele książek poświęconych żywieniu, ale również naszemu rozwojowi.

Stwierdziłam, że, po co mam zatrzymywać tę wiedzę tylko dla siebie, jak mogę się z Wami nią dzielić i dlatego postanowiłam, co jakiś czas napisać Wam o jakieś ciekawej rzeczy, którą udało mi się wyczytać. Myślę, że to dobry pomysł i dzięki temu możemy wspólnie się rozwijać 🙂

Dziś przychodzę do Was z syndromem Kasandry – o tym dowiedziałam się czytając książkę Christiel Petitcollin „Jak mniej myśleć, dla analizujących bez końca i wysoko wrażliwych”.

 

Kim była Kasandra?

Kasandra była trojańską księżniczką. Wokół niej kręciło się wielu adoratorów, którzy służyli pomocą jej ojcu – Priamowi (był on królem Troi), w nadziei, że kiedyś poślubią jego córkę. W Kasandrze zakochał się Apollo i ta obiecała mu swoją rękę pod warunkiem, że on nauczy jej przepowiadania przyszłości. Jednak jak to bywa Kasandra, kiedy już posiadła te umiejętności, zerwała obietnicę. Rozgniewany Apollo odebrał jej ten dar i niestety, mimo, że przepowiadała trafnie to nikt jej nie wierzył. Ona wiedziała, co się wydarzy, za każdym razem jej wizję były trafne, lecz nikogo nie mogła uprzedzić, ani zapobiec wydarzeniom. Oczywiście jest to mit, współcześnie mimo, że nikt nie jest w stanie przewidzieć przyszłości Syndrom Kasandry jest obecny.

 

Jak interpretować Syndrom Kasandry?

Po pierwsze w zachowaniu ludzi, którzy zmagają się z tym syndromem możemy dostrzec cierpienie i poczucie odizolowania. Ci ludzie bardzo by chcieli poczuć się użyteczni, ale są krytykowani, besztani przez swoje otocznie i kojarzeni są z ponurakami oraz zwiastunami złej nowiny (jak Kasandra).

Ktoś, kto jest dotknięty syndromem Kasandry, przejawia pozytywne skłonności do przekazywania innym swoich doświadczeń, aby mogli z nich skorzystać zapominając, że niektóre rzeczy człowiek musi poznać / zasmakować sam. Mówi się, że ludzie powinni uczyć się na własnych błędach – osobiście nie zawsze się z tym zgadzam, ale mimo wszystko uważam, że coś w tym jest.

Te osoby nigdy nie mogą przepchnąć swojej racji, niezależnie od tego czy mają rację czy nie. Idą za głosem większości, podporządkowują się zamiast otwarcie i odważnie głosić swoje racje. Jest takie przysłowie, „kiedy wejdziesz między wrony, musisz krakać tak jak one” – bardzo mi ono teraz pasuje. Ludzie nie lubią, kiedy ktoś się sprzeciwia, ma odwagę powiedzieć coś inaczej i niestety to zjawisko mnie martwi coraz bardziej…

 

Może gdzieś w naszym otoczeniu są takie osoby? Warto mieć cały czas oczy szeroko otwarte i obserwować ludzkie zachowania. Ja bardzo lubię obserwować ludzi i uważam, że można z nich wiele wyczytać.

 

Tyle ode mnie na dziś, mam nadzieję, że Wam się pomysł i ciekawostka spodobała 🙂 Kolejna już niebawem i będzie o jedzeniu 🙂

Buziaki! :*

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *