Mój kurs angielskiego #2

Jakiś miesiąc temu informowałam Was, że zaczynam kurs angielskiego, artykuł ten znajdziecie tutaj: kliknij, aby przenieść się do pierwszego artykułu z tej serii. Dziś jestem po dobrych kilku tygodniach pracy z kursem ESKK, w związku tym chciałabym opowiedzieć Wam o moich postępach i wrażeniach po realnym przetestowaniu.

Przede wszystkim w pierwszym wpisie w związku ze zwykłym brakiem doświadczania i obeznania w programie zbyt małą uwagę zwróciłam do możliwości edukacji na różnych nośnikach. Dziś widzę jak znacznie ułatwia to naukę – kiedy nie muszę wyznaczać sobie konkretnych terminów na to, aby znaleźć czas, usiąść przy segregatorze z lekcjami, czy odpalić stronę komputerową z kursem. Mogę powtarzać sobie materiał, a nawet przerabiać lekcje również na smartfonie lub tablecie. Szczególnie podobają mi się te rozwiązania podczas podróży komunikacją miejską, albo pociągiem, kiedy nie mam z kim rozmawiać oraz przed zaśnięciem, gdy leżę już w łóżku, ale nie chce mi się jeszcze spać – wtedy chętnie sięgam po angielski na smarfonie i przypominam sobie słownictwo z ostatniej lekcji. Również warty odnotowania jest fakt, że używanie kursu na różnych nośnikach pomaga mi odkrywać tajemnicze zakamarki, których nie dostrzegałam wcześniej. Kurs na różnych urządzeniach, a nawet w segregatorze wygląda też inaczej co dodatkowo stymuluje mnie do koncentracji.

Sama nauka natomiast przebiega również zgodnie z moimi oczekiwaniami. Wiadomo, że żadne szkolenie czy podręcznik nie zdziała cudów i to przede wszystkim od nas zależy jakie efekty będziemy osiągali. Od kursu oczekuję przede wszystkim przyjemnego i łatwego do zrozumienia wyjaśnienia pewnych zagadnień. Ukierunkowania mnie na ważne o ile nie tylko te najważniejsze zagadnienia, z którymi muszę się zmierzyć. Jeśli dodatkowo cały czas ktoś czuwa nad moimi postępami i sprawdza czy przypadkiem nie popełniam prostych (głupich) błędów, nawet tych wyglądających niegroźnie, które z czasem mogłyby niestety przerodzić się w przyzwyczajenie trudne do korekty, to jest już naprawdę dobrze.

Na wszystko co opisałam powyżej mogę liczyć w kursie ESKK dla średniozaawansowanych – otrzymałam nauczyciela, który sprawdza moje „zadania domowe”, wytyczone zostały mi cele, lekcje podzielone są na takie partie materiału, że edukacja przebiega sprawnie, na tyle że widzę już pierwsze postępy, ale nie na tyle, żebym zanudzić mnie na śmierć. Obecnie odczuwam przede wszystkim wyciąganie wiedzy, którą już kiedyś posiadałam, gdzieś z dalekich odmętów pamięci, a jak wiadomo, wiedza taka powtarzana co jakiś czas utrwala się w pamięci długotrwałej. Oczywiści pozostaje mi też ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć, bo bez praktyki żadna teoria na niewiele się zda.

Na pewno wrócę jeszcze do Was z kolejną częścią, myślę, że podsumuję w niej całość kursu i opowiem o tym, czy wiedza zdobywana teraz została ze mną na dłużej 🙂 Jeśli macie jakiekolwiek pytania to zapraszam do zadawania ich w komentarzu, może macie jakieś dobre sposoby na zapamiętywanie?

 

 

 

Artykuł partnerski 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *